poniedziałek, 25 lutego 2013

ROZDZIAŁ 12


Trudno jest złapać oddech. Forma to tylko pojęcie względne. Jeżeli po zajęciu 35 miejsca jesteś nieludzko zmęczona, to czy wyrobisz się w tym sezonie na pierwszą dwudziestkę? Johan użycza ci swojego ramienia, żebyś mogła spokojnie zejść z trasy. Martwi się, gdy syczysz z bólu po nachyleniu nad rzuconym kijkiem.
- Kręgosłup – zgaduje natychmiast, a oczy robią mu się wielkie jak spodki – Edith. Usiądź. Natychmiast. Mówiłem, że będą problemy? Mówiłem? A ty nie chciałaś mnie słuchać. Masz, woda. Napij się. Już lepiej? Edith? Ed?
- Nie panikuj- mówisz z półuśmiechem. W górę wędruje tylko jeden kącik ust.
***
Telefon od Romoerena w tym momencie nie jest pożądany. Sam zainteresowany tego nie wie. Pyta więc standardowo ‘jak tam?’. I wcale nie domyśla się, że przez jakiś czas będzie musiał milczeć i słuchać...
- Bjoern – zaczynasz łagodnie – Czy pozwolisz, że powiem ci prawdę? – na co on przytakuje. Nie wie tylko, że ta prawda nie ma jeszcze zakończenia.
- Powiedziałeś mi ostatnio, że masz mało motywacji do skakania. Słuchaj. I nie przerywaj... Rany Boskie, nie przerywaj. Zaczęłam biegać w wieku 5 lat. Jak większość norweskich dzieci, które naoglądały się telewizji, powędrowałam pewnej zimy na ośnieżone wzgórze i poddałam się opiece instruktora młodocianych w biegach narciarskich, który przed wejściem na trasę wrzeszczał nam ‘jesteście przyszłością! Jesteście WY, a potem już NIKOGO nie ma! Ustawcie sobie zegarki. Nadeszło wasze pięć minut!’. Chciałam biegać. Chciałam zrobić furorę. A do mojego rocznika należał taki chłopiec. Jens. W mojej grupie biegowej był zaledwie 3 dni. Wiesz dlaczego? Wymiotował przed każdymi ćwiczeniami. A wiesz dlaczego tam był? Wiesz dlaczego biegał? Bo jego rodzice upatrzyli sobie w nim doskonały materiał na sportowca. W wieku 5 lat przewędrował większość norweskich klubów biegowych i kółek. Nigdzie nie chciał się zatrzymać i dla świętego spokoju zrealizować tego, co przeznaczyli mu rodzice. Patrzyłam na niego z niechęcią przez te 3 dni. Potem spotkałam go, gdy była zmiana popołudniowa, gdy wychodził na polankę z nową grupą ,do której go przydzielili. Kilka lat temu usłyszałam, że wygrał Mistrzostwa Juniorów Wschodniej Norwegii. Potem niefortunnie poślizgnął się na schodach i złamał kręgosłup.
Ja w wieku 10 lat uległam wypadkowi na trasie. Dwa kręgi przemieściły się i miałam już nigdy nie założyć nart. Już w szpitalu, zaczęły śnić mi się biegi. Śniło mi się, że wygrywałam, że wznosiłam puchar, że biegłam ramię w ramię z ikonami biegów narciarskich, a czasem spadałam, wypadałam z trasy, ześlizgiwałam się ze zbocza i nikt nie mógł mnie znaleźć, chociaż przechodzili kilka kroków ode mnie. Opowiadałam te sny Johanowi, a on obiecał mi, że jeszcze będę biegać. Słuchaj, Romoeren, on co wieczór obserwował jak jeżdżę na wózku po pokoju, spoglądając w stronę zawieszonych nad drzwiami, dziecięcych biegówek. Władowaliśmy w moją operację ciężką kasę. Johan zadedykował mi swoje pierwsze powołanie do reprezentacji, wszystkie lepsze skoki, pierwsze JEGO pieniądze poszły na moją operację. W wieku 12 lat zaczęłam biegać. Opowiadałam wszystkim jak daleko zajdę, że narty to moje drugie stopy i żarty się skończyły, bo Evensenowie zawładną całym światem. Na początku trenowałam z instruktorem. Łagodziłam zjazdy, najazdy, podjazdy. Potem zaczęło mnie to nudzić. W ten sposób nic nie da rady osiągnąć. Podziękowałam za przygotowanie, w wieku 17 lat założyłam dorosłe narty i ruszyłam. Wydawałoby się – cóż w tym wszystkim trudnego? Masz 2 kijki i dwie narty. Jedziesz na nartach, utrzymujesz równowagę i odpychasz się kijkami. Bjoern. Wszyscy chcieli mi uświadomić, że nic nie osiągnę. A jako samouk dobrnęłam bez układów, bez sponsorów i bez szumu medialnego, do konkursów Pucharu Świata, nie przechodząc przez mniejsze imprezy. Wiesz, co jest dla mnie największą nagrodą? To, że nie pojechałam na opinii o rodzinie. Gdy zapytali przy zapisie czy jestem z TYCH Evensenów, zapytałam krótko ‘Których?’ co miły pan o szarmanckim głosie uznał za odpowiedź, która była synonimem do ‘nie’. Bjoern. Cokolwiek się stanie, ja osiągnęłam swoje minimum. Ale wiesz co?
- Osiągniesz więcej?
- Najwycholerniaściej oczywiście, że więcej!